RSS
czwartek, 29 maja 2008
CO NA CHLEB ZAMIAST SERA?


Problem z pozoru banalny...ale faktycznie zajmuje on wielu wegetarian, zwłaszcza początkujących.
Polska tradycja kulinarna jest dość banalna, jeśli chodzi o produkty używane do smarowania chleba i robienia kanapek - za luksus uchodzi kanapka z szynką, z serem i pomidorem też ujdzie, oprócz tego jeszcze jajko albo dżem...ale kanapka z samymi warzywami? Kanapka bez masła? Kto to słyszał?;-)
Wszystko to rzecz jasna wiąże się z niedawnym okresem w historii Polski, kiedy mięso uchodziło za najtrudniej zdobywalny towar i największy luksus. W wielu osobach, także młodszych pokutuje pogląd, że "obiad bez mięsa nie jest prawdziwym obiadem" i "bez mięsa nie można się najeść".

Chciałabym dziś zaprezentować kilka alternatyw dla "tradycyjnej" kanapki z szynką.

I. PASTA Z CZERWONEJ FASOLI.

Banalnie prosta a bardzo smaczna, dla tych zwłaszcza, którzy lubią zjeść coś ostrego.
Czerwoną fasolę (namoczoną na noc i ugotowaną lub z puszki) umieszczamy w rondelku i włączamy gaz. Pod wpływem ciepła zacznie mięknąć, a my rozgniatamy ją widelcem na papkę stale mieszając. Można dodać trochę wody, ale nie za dużo - to ma być pasta, która samoczynnie będzie się trzymać kanapki, a nie sos.
Papkę można zmiksować, po czym należy ją doprawić - solą, pieprzem, łychą musztardy, można też dodać podsmażoną uprzednio cebulkę.

II. HUMMUS Z GROCHU.

Groch - połówki namaczamy na noc ( 6 godzin starczy) i gotujemy do stanu, kiedy zaczyna się rozpadać. Miksujemy na gęstą masę, dodajemy oliwy ( dobra jest z ostrą papryką), solimy, wyciskamy sok z połowy cytryny, znowu miksujemy.
Powstaje ostro-kwaśne grochowe pure, które można jeść jako pastę, jak i samodzielnie.

III. PASTA Z CZERWONEJ SOCZEWICY.

Soczewica jest jedynym strączkowcem, który nie wymaga uprzedniego namaczania, co jest niewątpliwą zaletą. Wystarczy suche ziarno wsypać do gara, dolać wody i gotować około 40 minut, aż zacznie się rozpadać.
czerwona soczewica, zwana też pomarańczową, świetnie nadaje się na pastę do kanapek.
Ugotowaną miksujemy, solimy, dodajemy łyżkę oliwy ) dla lepszej smarowności) i wybrane przyprawy. Możemy zrobić coś w rodzaju hummusu, jeśli wciśniemy cytrynę. Możemy mieć pastę soczewicowo-pomidorową, jeśli dodamy przecieru pomidorowego. Można też dorzucić podsmażone pieczarki i przyprawę meksykańską - powstanie pikantna pasta.

Wszystkie powyższe pasty robi się łatwo i dość szybko ( trzeba się tylko zaopatrzyć w strączkowce, ale są one tanie jak barszcz, zwłaszcza groch) i są świetną alternatywą nie tylko dla przysłowiowej "kanapki z serem", ale i dla pasztetów sojowych ze sklepu, które oprócz warzyw zawierają przecież różne polepszacze i czasami konserwanty.
Pastę kładziemy na razowy chleb z ziarnami, dekorujemy pomidorem lub rzodkiewką i mamy pyszne śnidanie - bez masła, bez sera, bez mięsa. Zdrowo i wygodnie.

Czy istnieją inne śniadaniowe kombinacje? Pewnie, że tak. Nie masz czasu robić pasty? Kup masło orzechowe ( zawiera sporo żelaza) i jedz je na bułce wraz z odrobiną dżemu. Wyśmienicie smakuje tahina (pasta z sezamu) z dodatkiem dżemu lub miodu. Hitem jest też "smalec wegetariański", znany jako Pasta Lubelska lub Veget ( w zależności od firmy). "Skwarki" są w nim z granulatu sojowego, a tłuszcz jest w 100% roślinny. Smak naprawdę nie do odróżnienia, a dużo mniej tłusty, niż smalec mięsny. no i cruelty free :-)

Moim odkryciem sezonu jest CAROBELLA bio, holenderskie słodkie smarowidło do chleba, wykonane z orzechów i karobu ( karob to mączka chleba świętojańskiego, cudowna rzecz, o której jeszcze napiszę, bo jest niezastąpiona przy wegańskich wypiekach). Występuje kilka smaków - naturalna, duo ( waniliowo-czekoladowa) i orzechowa. Pyszna, smakuje jak nutella, a w składzie żadnego E, jest ekologiczna i absolutnie wegańska.



14:39, nighthrill
Link Komentarze (1) »
ZESTAW NA DZIŚ 2


Dziesiejszy obiad - zupa z młodych warzyw i naleśniki ze szpinakiem.

ZUPA Z WARZYW

Najprostsza na świecie:-) Kupujemy jedną kalarepkę, kilka młodych marchewek (lub pęczek młodej włoszczyzny, już jest, choć nie najtańsza jeszcze) i kilka ziemniaków. Obieramy, kroimy dość drobno, gotujemy z przyprawami ( kto lubi gotowce i nie przeszkadza mu glutaminian sodu może użyć warzywnej kostki "rosołowej" - te z Tesco są oznaczone jako "suitable for vegetarians"; kto woli własne mieszanki musi zdać się na swoje podniebienie - ja osobiście nie lubię zagłuszać smaku warzyw i dodaję tylko trochę soli i ziół włoskich).
Po pół godzinie zupa jest gotowa, wystarczy dodać pokrojony koperek ( zyska wspaniały zapach) i zagęścić śmietaną (po zestawieniu z ognia, bo inaczej zrobią się kluchy).

NALEŚNIKI ZE SZPINAKIEM I TOFU

Przyznam, że nie jestem mistrzynią patelni - naleśniki wychodzą mi różnie, głównie dlatego, że unikam w mojej kuchni używania jajek i uparcie ich nie dodaję.
Dziesiejsze ciasto to właściwie mąka i woda, plus szczypta soli i łyżka oleju. Powinno być gęste jak śmietana, zbyt lejące kiepsko się smaży.
Ale gwoździem programu jest nadzienie - młody szpinak i tofu. Robi się je bardzo prosto.
Szpinak przebieramy, płuczemy i siekamy, po czym dusimy na wodzie do miękkości. Osobno podsmażamy cebulę, mieszamy ze szpinakiem, wciskamy do środka kilka ząbków czosnku. Przyprawić warto solą (ale w malych ilościach) i gałką muszkatołową, która ze szpinakiem fajnie się komponuje.
Nadzienie powinno być gęste, a jego ilość zależy oczywiście od wyjściowej ilości szpinaku - w trakcie duszenia drastycznie się redukuje, więc na 8-10 naleśników trzeba go minimum pół kilo.
Na sam koniec do masy dorzucamy pokrojone w kostki tofu, tofu-fetę lub autentyczną fetę, jeśli nie zależy nam na wegańskości dania. Tofu-feta i prawdziwa feta są bardzo słone - jeśli chcemy ich użyć, lepiej nie solić już ciasta ani nadzienia.
Po zawinięciu naleśników warto polać je jakimś sosem - idealnie komponuje się ze szpinakowym smakiem czosnkowy albo tzatziki, z dodatkiem świeżego ogórka.

Bon apetite!
13:44, nighthrill
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 maja 2008
MŁODA KAPUSTA i INNI WIOSENNI BOHATEROWIE

Wreszcie zaczęły się młode warzywa w przstępnych cenach! Nic prosteszego więc, niż nakupić ich pełne siaty i skomponować obiad złożony tylko z wiosennych, delikatnych smaków.

Podstawą jest młoda kapusta, którą dziś zrobiłam - kroimy ją na średniej wielkości paski i dusimy na wodzie przez 20-30 minut, doprawiając świeżym koperkiem, solą morską i ewentualnie przyprawą do dań z kapusty. Kiedy zmięknie można zagęścić i złagodzić smak śmietaną. Pycha!
Do tego młode ziemniaki, oczywiście nie obrane, bo to pod skórką jest najwięcej witamin. Po ugotowaniu przekrawamy każdy ziemniak na pół, posypujemy solą i umieszczamy na ciepłych połówkach po kawałeczku masła.

Taki obiad jest już sam w sobie smaczny i pełnowartościowy, ale można oczywiście wykorzystać pozostałe młode warzywa, a jest ich multum, wystarczy przejść się po targu i można dostać oczopląsu od kolorów i kształtów.
Więc - pęczki pomarańczowej młodziutkiej marchewki. Kalarepka, wspaniała w zupie, można ją też panierować i smażyć jak kotlety. Botwinka, z której przyrządza się smakowity chłodnik na upały. Ogórki gruntowe, niby do kiszenia, ale ja tam lubię je jeść normalnie, na kanapce lub w sałatkach :-) Świeży szpinak, idealny jako nadzienie do pierogów i naleśników.

No i TRUSKAWKI, bohaterki maja i czerwca. Już są, jeszcze stosunkowo drogie, ale warte swej ceny w porównaniu z tymi hiszpańskimi ohydami bez smaku.


(zdjęcie ze strony www.fosfan.pl)

Cały rok czekam na prawdziwe, polskie, soczyste truskawki, a kiedy już są nie chce mi się ich przetwarzać i najchętniej jadłabym je same albo z cukrem...
Jest jednak kilka świetnych przepisów z ich użyciem - przede wszystkim na wypieki i napoje.

I. KOKTAJL Z MLEKA SOJOWEGO.

Wszyscy znamy typowy truskawkowy koktajl na mleku krowim lub kefirze...ja jednak chcę zaproponować coś innego - smaczną, wegańską alternatywę.
Kupujemy mleko sojowe, najlepiej o smaku naturalnym lub waniliowym (koniecznie bez soli!) lub robimy je sami. Miksujemy z truskawkami, ich ilość zależy od pożądanej gęstości koktajlu. Można dosłodzić cukrem lub miodem, ale zazwyczaj truskawki są dostatecznie słodkie.
Smakuje świetnie, raczej "sojowo" niż mlecznie, ale dla mnie to akurat zaleta.

II. CIASTO Z TRUSKAWKAMI.

Typowy biszkopt z galaretką niestety odpada, ze względu na obecność żelatyny, chyba że galaretkę wykonamy z agaru. Ale z samymi truskawkami na wierzchu ciasto również wychodzi smaczne i puchate.

Potrzebujemy : 2 szklanki mąki, 1 szklankę cukru, pół szklanki oleju, 1/4 szklanki wody, 1 łyżeczkę proszku do pieczenia i ewentualnie 1 jajko, jeśli ktoś spożywa.
Mieszamy wszystko ręcznie lub mikserem, wylewamy na blachę (wychodzi nieduża prostokątna blaszka). Na górę wciskamy jedna przy drugiej przekrojone truskawki.
Pieczemy 35-45 minut na 180 stopni.
To ciasto robiłam też w wersji z rabarbarem, wyszło smaczne, ale trzeba pamiętać o obraniu i zasypaniu wcześniej rabarbaru cukrem. Truskawek nie cukrzymy, bo puszczą zbyt dużo soku.

Chyba jutro upiekę któreś z tych ciast...


13:16, nighthrill
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 26 maja 2008
SOJA - JAK I DLACZEGO


Wielu ludzi, słysząc czyjąś deklarację "Nie jem mięsa" automatycznie kojarzy, że wegetarianie spożywają spore ilości soi, znanej też jako "zamiennik mięsa".
Chciałabym dziś przybliżyć wam tę cudowną, wielofunkcyjną roślinę, z której da się zrobić - prawie- wszystko i która jest jedną z podstaw bezmięsnej diety.

W Chinach soja ziarno soi znane jest od 3000 lat. Zwane jest "żółtym klejnotem" i "rośliną przynoszącą szczęście", bo rozwiązuje problem głodu.
Jej trzy główne zalety to :
1. Wysoka wartość odżywcza.
2. Łatwość uprawy.
3. Niezwykła wszechstronność wykorzystania.

Soja kojarzy nam się z rośliną egzotyczną, charakterystyczną głównie dla kuchni Chin i Japonii - tymczasem również w Europie i Stanach jest szeroko wykorzystywana. Olej sojowy jest surowcem do wytwarzania mydła, farb, towrzyw sztucznych, a sama soja używana jest często jako pasza dla zwierząt hodowlanych i psczół.

Co jest takiego szczególnego w tej roślinie? Przede wszystkim - ma niezwykle wysoką wartość odżywczą. Suche ziarno zawiera 34% pełnowartościowego białka (podczas gdy wołowina tylko 20%) i 5% błonnika, bardzo ważnego dla odpowiedniego funkcjonowania układu pokarmowego. Jest też niezłym źródłem energii - 1 kg soi zawiera ponad 4000 kalorii, i można zrobić z niego mnóstwo rzeczy.
Jest też bogata w witaminy z grupy B, E, potas i żelazo.

Największą zaletą soi jest jednak chyba jej wszechstronność - można z niej zrobić prawie wszystko, czego możemy potrzebować w kuchni. Nie wierzycie? Proszę - mleko, twaróg ( zwany tofu), ser, śmietanę, jogurt, kotlety, mąkę, zamienniki mięsa oraz rozmaite nieznane polskiej kuchni produkty, takie jak tempeh i seitan ( a szkoda, że nieznane, bo smaczne).
Tymczasem jedynym szeroko używaym w Polsce produktem uzyskanym z tej rośliny jest chyba sos sojowy:)

Warto więc przeprosić się z soją i przy okazji najbliższych zakupów rozejrzeć się po sklepie w poszukiwaniu charakterystycznego ziarna, podobnego do malutkich żółtych kuleczek, idealnie okrągłych.
Osobiście rzadko używam soi gotowanej od podstaw, choć jest to wyjście najbardziej ekonomiczne - z jednej paczki 400 gramowej można zrobić mnóstwo cudów. Sojowe "gotowce" są dość łatwo dostępne i szybkie w obsłudze, ale mniej zdrowe.
Oto np. mleko sojowe, mojej ulubionej holenderskiej firmy Alprosoya.



W Holandii, skąd niedawno wróciłam, mleko sojowe kosztuje tyle, co zwykłe - w przeliczeniu na złotówki około 2-3 zł. W Polsce codzienne kupowanie takiego mleka zrujnowałoby każdą kieszeń - to koszt 7-8 zł za litr, poza tym dość trudno je kupić. Jeśli więc, tak jak ja, nie stosujecie w swojej kuchni mleka krowiego, jesteście skazani na narzuty polskich importerów lub na kupno maszyny do wytwarzania takiego mleka (można ją dostać w Czechach i czasem na allegro) i robienie mleka samodzielnie, co jest zdrowsze, tańsze i smaczniejsze:)

Kolejnym "cudownym" sojowym produktem jest tofu. Uwielbiam je, ale spotkałam się już z wieloma negatywnymi opiniami na jego temat. Dlaczego? Bo tofu samo w sobie prawie nie ma smaku - jest wilgotne, gąbczaste, mało tłuste...i mało konkretne dla naszych, przyzwyczajonych do zdecydowanych smaków podniebień. Jest jednak na to sposób - tofu przyjmuje smak otoczenia, czyli warzyw, z którymi się je gotuje, przypraw, które się doda. Polane sosem i usmażone albo dodane do doprawionego czosnkiem szpinaku smakuje naprawdę świetnie. Poza tym zmienia kolor, więc nie ma się co bać jego szarości:)
Naprawdę warto dać tofu szansę!


10:09, nighthrill
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2008
ZESTAW NA DZIŚ 1
Pierwszy zestaw obiadowy na tym blogu:) Mało ekscytujący może, bo kierowałam się koniecznością zrobienia szybkiego, ale sycącego posiłku.
Jak zawsze u mnie - co najmniej kilka części składowych:)

1. Młode ziemniaczki gotowane w mundurkach, po ugotowaniu przekrojone ( nie obieram!), posypane solą morską i wiórkami masła.
2. Kotlety sojowe a la "schabowe", czasami je robię. Są tanie, smaczne i w miarę szybkie, mimo konieczności zarówno gotowania, jak i smażenia. Wyjęte z opakowania "tekturki" wrzuca się na wrzątek z ziołowymi przyprawami, gotuje 5-8 minut, odciska i smaży na oleju ( można opanierować w tartej bułce).
3. Potrawka z fasoli i soczewicy. Pyszna! Zieloną soczewicę pogotowałam około 20 minut z solą, aż zaczęła mięknąć i gęstnieć. Wtedy dorzuciłam puszkę czerwonej fasoli i gotowałam całość dalej. Doprawiłam ostrą papryką i ziołami prowansalskimi. Nie cierpię mdłych potraw!
4. Mizeria. Wiadomo - siekamy ogórek ( można obrać, można nie), mieszamy ze śmietną zwykłą lub sojową, solimy i cukrzymy.
5. Wczorajsza sałatka - główka sałaty zwykłej, kilka ogórków gruntowych, jeden pomidor, garść zielonych oliwek, rzodkiewki, pestki dyni, oliwa z oliwek o smaku paprykowym. Żadnych przypraw, oliwa jest bardzo ostra.

Co do zdjęć potraw i mnie w akcji - pojawią się, gdy tylko nauczę się przerzucać je z mojego telefon do pamięci komputera. Dotychczas tej sztuki nie opanowałam:)
17:16, nighthrill
Link Dodaj komentarz »
Mity na temat wegetarianizmu
Pewnego pięknego dnia budzisz się i postanawiasz zostać wegetarianinem...nie, mało prawdopodobne. Scenariusz zazwyczaj jest taki - pewnego dnia spotykasz kogoś, kto opowiada ci o tym stylu życia, albo natykasz się niechcący na telewizyjny reportaż z rzeźni lub zdjęcia w gazecie. Mógłbyś zignorować, odwrócić wzrok, powiedzieć "To obrzydliwe" i zapomnieć...możesz też postawić swój sposób odżywiania na głowie i spróbować czegoś nowego, z dnia na dzień rezygnując z mięsa.
Taka decyzja to świetny punk wyjścia, ale też dopiero początek drogi. Od tej pory będziesz bowiem bombardowany MITAMI NA TEMAT WEGETARIANIZMU, czyli potocznymi opiniami na temat tej diety, często niezgodnymi z prawdą.

MIT 1 - Człowiek nie może żyć i prawidłowo rozwijać się bez mięsa.

Nieprawda. Możemy dostarczyć organizmowi wszelkich składników odżywczych, nie spożywając jednocześnie mięsa. Faktem jest, że mięso jest zasobne w białko i zawiera go spore ilości - ale można zastąpić je roślinami strączkowymi ( soją, soczewicą, fasolą) w połączeniu z ryżem, co zapewni organizmowi wszelkie potrzebne aminokwasy. Jeśli nie jesteś weganinem, możesz spożywać białko zwierzęce pod postacią nabiału ( jajek, mleka, serów). Zasobne w białko są także ziarna zbóż.

MIT 2 - Człowiek jest drapieżnikiem, wobez czego dieta mięsna jest dla niego optymalna.

Nieprawda. Człowiek jest wszystkożerny. Niektóre źródła podają nawet, że był on roślinożerny, a do spożywania mięsa skłoniły go warunki naturalne panujące na ziemi w epoce polodowcowej. Stawia to w trochę innym świetle często powtarzany argument, że dieta mięsna jest "naturalna" i "odwieczna" oraz, że "człowiek zawsze jadł mięso".
Od naszego prywatnego wyboru zależy, czy chcemy się nim żywić.

MIT 3 - Wszyscy ludzie na świecie jedzą mięso.

Nieprawda. Nie możemy mierzyć jedną miarką całego świata, kierując się tylko tym, że w Europie, USA i tzw. "krajach rozwiniętych" spożycie mięsa jest duże. Istnieją całe społeczności i kultury złożone z ludzi, którzy od urodzenia nie jedzą mięsa lub jedzą je bardzo rzadko. Często ecydują o tym powody religijne - mięsa nie je np. większość buddystów i hinduistów, z pewnych jego odmian rezygnują także żydzi i muzułmanie. Do Japonii mięso wprowadzono dopiero w 1863 roku, po otwarciu się tego kraju na świat - wcześniej Japończycy nie znali nawet jego smaku, a przecież ich cywilizacja istniała i świetnie się rozwijała.

MIT 4 - Ryby to nie zwierzęta.

Nieprawda. Taki pogląd w Polsce jest podtrzymywany chyba z powodu katolickiego podejścia do niejedzenia mięsa w piątki i podczas wigilii - mięsa się nie je, ale je się rybę, która "nie jest mięsem". A czym? Rośliną?
Ryby to kręgowce, posiadają system nerwowy, żyją i cierpią tak samo jak pozostałe zwierzęta.

MIT 5 - Dieta wegetariańska jest skomplikowana i droga.

Nieprawda. Dobrze poprowadzona dieta warzywna jest tańsza od mięsnej. Ile kosztuje kg mięsa na kotlety? - powyżej 15 zł. Za tę kwotę można kupić mnóstwo świeżych, kolorowych, smacznych warzyw i roślin strączkowych, z których wykona się posiłki na parę dni.
Gotowanie bez mięsa nie jest trudne ani skomplikowane. Na początek należy zaopatrzyć się w kilka książek z przepisami ( później polecę wam niektóre z
moich ulubionych) i gotować według nich. Potem, po nabraniu wprawy, łatwiej jest planować zakupy i posiłki samodzielnie. Oczywiście dobrze jest polubić gotowanie :) - stołując się na mieście łatwo popaść w monotonię, bo w większości polskich jadłodajni potraw zupełnie bez mięsa i ryb są śladowe ilości.

MIT 6 - Mięso jest wyjątkowo smaczne, żadne warzywa mu nie dorównają.

Nieprawda. Oczywiście co kto lubi - ale przyjrzyjcie się kiedyś talerzowi z typowym dla polskiej kuchni obiadem, czyli panierowanym kotletem z ziemniakami. Mięso jest zwykle szare lub brązowe, bez względu na gatunek. Ziemniaki blade. Jak pięknie na tym tle prezentuje się kolorowa, świeża surówka, choćby z buraków czy marchewki! Mięso wygląda zawsze tak samo, smakuje też podobnie - warzywa mają tysiące kolorów, kształtów i smaków.

MIT 7 - "Mięso daje siłę".

Istnieje rozpowszechnione przekonanie, że ludzie wykonujący ciężką pracę "muszą jeść" mięso, bo "daje ono siłę", "jest budulcem organizmu".
To nieprawda. Mój partner pracuje fizycznie po 12 godzin dziennie. Od półtora roku jest przeze mnie żywiony wyłącznie potrawami bezmięsnymi, w większej części wegańskimi. Ma siłę, nie stracił wagi, a wręcz przeciwnie - przytył. Wygląda i czuje się normalnie. Ja również nie wyglądam jak eteryczny szkielet:)
Dobrze skomponowane posiłki warzywne dostarczają organizmowi wszelkich potrzebnych składników.


16:59, nighthrill
Link Komentarze (5) »
Wegetariańskie ścieżki
Skąd się wzięłam i skąd wziął się pomysł na wegetariańskiego bloga?

Nazywam się Magda, mam 27 lat i mieszkam sobie w stosunkowo dużym mieście. Od momentu uzyskania jakiej-takiej świadomości świata i jakiej-takiej swobody wyboru, czułam, że jedzenie mięsa jest czymś, co mi nie odpowiada.
Moja wegetariańska ścieżka trwa około trzynaście lat - z przerwami spowodowanymi własnymi błędami i nieznajomością tematu, czasem też gadaniem uprzedzonych lekarzy. Ale po każdej takiej przerwie uparcie wracałam do swoich przekonań i sposobu odżywiania, jedynego, który daje mi poczucie, że postępuję etycznie.

Wegetarianizm ma wiele zalet i odmian (omówię je w innej notce)...ale nie jest łatwo zostać wegetarianinem - a na pewno niełatwo jest postępować zgodnie z prawidłami tej diety, tak, by utrzymać się w dobrym zdrowiu i samopoczuciu. Ale najtrudniejsze chyba jest ścieranie się z reakcjami otoczenia, które często potrafi zniechęcać wegetarianina-in spe do wytrwania w diecie.

Czy jednak wegetarianizm jest trudny? Nie jest:) To wspaniała, smaczna, dająca pełnię sił dieta - a właściwie więcej, niż dieta. To często wybór moralny, pociągający za sobą zmianę również innych nawyków.

A więc - jestem wege, nie zaśmiecam swojego organizmu mięsem, nie przyczyniam się do śmierci zwierząt. Dlaczego jednak pragnę o tym pisać? Otóż od pewnego czasu miałam ochotę na założenie tzw. "bloga tematycznego". Doszłam do wniosku, że wypowiedzieć się najpełniej mogę właśnie o diecie wegetariańskiej/wegańskiej, o sposobach wykonania potraw, o mitach na ten temat i o tym, co gości najczęściej na moim stole.

Blog przeznaczony jest dla każdego, nie mam nic przeciwko komentarzom jedzących mięso, aczkolwiek przepisy tu zamieszczane dotyczyć będą wyłącznie kuchni bezmięsnej i bezrybnej (tak to się mówi?).

Enjoy!
16:19, nighthrill
Link Komentarze (1) »