RSS
czwartek, 12 czerwca 2008
KOTLETY Z CZERWONEJ FASOLI

Dwie puszki czerwonej fasoli ( lub ok. 200g namoczonej i ugotowanej) podgrzewamy w garnku z odrobiną wody i powoli rozgniatamy na papkę. Dodajemy dwie podsmażone cebulki, posiekane dwa ząbki czosnku i pokrojony na małe kawałeczki żółty ser. Doprawiamy ostrą papryką i przyprawą do dań meksykańskich (np. Kamis), zagęszczamy tartą bułką.
Smażymy na złoty kolor, podajemy z ryżem i sosem z pomidorów. Bardzo sycące, a połączenie fasola+ryż dostarcza potrzebnych aminokwasów.
10:25, nighthrill
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 czerwca 2008
ZESTAW NA DZIŚ #3

A raczej dwa zestawy, bo wczorajszy również.

I. KOTLETY Z KASZY JĘCZMIENNEJ.

Gotujemy ok. 1/3 opakowania kaszy jęczmiennej na gęsto. Studzimy, solimy masę i dodajemy co chcemy - u mnie była to puszka kukurydzy, kilka podsmażonych pieczarek i natka pietruszki oraz oregano. Masę zagęściłam bułką tartą, ale można użyć też płatków owsianych - byle dało się lepieć kotleciki.
Po ulepieniu obtoczyłam je w bułce tartej i usmażyłam na oleju na jasnobrązowy kolor.
Co do nich podać? Jest upał, więc zamiast zapychaczy typu ziemniaki postawiłam na sałatkę : sałata lodowa, pomidor, ogórek zielony, trochę oliwek, sól, olej, bazylia...wyszła niezła.
Kotlety polałam "sosem pieczeniowym" z Biedronki, za 0,75 zł - jest wegański, mimo zdjęcia mięsa na opakowaniu; wychodzi gęsty i smaczny.

II. RACUCHY Z JABŁKAMI.

Dawno nie smażyłam racuchów, a są proste i smaczne, pasują zwłaszcza do lata.

Potrzebujemy:
2 lub 3 jabłka
1 jogurt naturalny mały
mąki
proszku do pieczenia
cukru
oleju

Jabłka kroimy na grube kawałki. Zalewamy jogurtem, wsypujemy tyle mąki, by uzyskać gęste ciasto i mieszamy. Dodajemy cukier ( u mnie cynamonowy) i proszek, i mieszamy ponownie. Smażymy na gorącym oleju, uważając, by placki się nie stykały, bo trochę rosną.
Pachną cudownie!


16:53, nighthrill
Link Komentarze (1) »
niedziela, 01 czerwca 2008
MINI PRZEWODNIK PO SKLEPACH #1


Oczywiście jak każda próbująca odżywiać się zdrowo osoba, marzę o ekologicznym sklepie ( z niskimi cenami) na każdym rogu, i o targu pełnym kolorowych warzyw i owoców z bio upraw pod samym domem...Polska rzeczywistość jest jednak dla wegetarian bezlitosna, i nie chodzi nawet o stosunek innych do ich wyboru, tylko o możliwość kupna  potrzebnych im rzeczy po przystępnych cenach.
Jeśli chodzi o sklepy ekologiczne/bio/stricte wegetariańskie, to w dużych miastach jest ich zazwyczaj kilka-kilkanaście, w mniejszych nie ma wcale. Mieszkam w ćwierćmilionowym mieście, gdzie jaki-taki asortyment mają dwa sklepy wyspecjalizowane w sprzedaży eko żywności (jeden z nich sprzedaje także ekologiczne mięso, jajka i nabiał; dla mnie osobiście dość obrzydliwe jest grzebanie w chłodni z tymi rzeczami, by znaleźć tofu, ale zdaję sobie sprawę, że właśnie "eko wędliny" przyciągają do sklepu wielu klientów, i dzięki nim sklep lepiej prosperuje).
 Wegetariański bar jest jeden, i jest nim oczywiście GREEN WAY. Fajnie, że takie miejsce istnieje, ale zdecydowanie jego wadą jest to, że jedzenie jest przygotowywane nie na miejscu, tylko przywożone do podgrzania, wobec czego w każdym barze sieci są dokładnie te same potrawy i tak samo smakują. Bywałam w Green Way'ach krakowskich i toruńskich, i chyba próbowałam tam już wszystkiego. Kiepsko jest też z wegańskimi potrawami - panie obsługujące nie są wegetariankami i nie zawsze wiedzą, o czym mowa, a większość potraw obfituje w żółty ser, sałatki zaś są ze śmietaną.
Dobrze jednak, że jest gdzie pójść, jeśli musi się zjeść na mieście szybki obiad - w innych restauracjach trzeba dokładnie wypytywać, co jest, a czego nie ma w potrawie, na czym smażone itp. W Green Way'u wiemy, że wszystko jest bezmięsne.
Żeby nie było, że chwalę sieci - bywałam w sto razy lepszych, bo indywidualnie prowadzonych barach wege, takich jak MOMO w Krakowie czy ZŁOTY OSIOŁ w Katowicach. Tam dopiero był wybór, i wszystko bardzo smaczne...Takiego miejsca brakuje mi bardzo w Toruniu.

Co robić, gdy nie mamy pod bokiem sklepu z ekologiczną żywnością i jesteśmy zmuszeni do żywienia się w zwykłych sklepach typu Tesco czy Biedronka? Przede wszystkim - nie załamywać się :-) W takich miejscach również można dostać ciekawe rzeczy, trzeba tylko dokładnie czytać składy produktów.Tesco ma przyjazny dla wegetarian zwyczaj oznaczania swoich produktów napisem "Suitable for vegetarians" - warto się tym kierować, choć trzeba sprawdzać skład na własną rękę (jeśli uważamy na lecytynę sojową albo koszenilę, a one występują prawie w każdych słodyczach). Jest tam również mały kącik z produktami wege polskich firm, takich jak Polgrunt, Polsoja czy Dr Soya. Wybór średni - są oczywiście kotlety sojowe, mielone i "tekturki", granulat, kostka sojowa, kilka strączkowców. No i mleko sojowe Alprosoya, kilka złotych tańsze, niż w specjalistycznych sklepach.
Warto jednak wychylić nos poza to stoisko - w Tesco dostaniemy także mnóstwo tanich warzyw ( są przeceny na trochę już gorzej wyglądające), tanie warzywa puszkowe ( pomidory, groszek, kukurydza, różne fasole), świetny zrolowany spód po pizzy, na który kładziemy co chcemy i po 20 minutach mamy smaczną warzywną pizzę. Słodycze także oznaczone są "V", jeśli nie zawierają żelatyny.
Wczoraj odkryłam zupełnie wegańskie żelki - nazywają się "Apple/Stawberry Flavour Pencils". W składzie nie ma żelatyny ani lecytyny, barwione chlorofilem. I całkiem dobre :-)
Ostatnia zaleta Tesco - można tam kupić płyn do naczyń i szampon firmy Polin, która nie testuje swoich produktów na zwierzętach. Są one tańsze, niż inne, a przy tym mamy pewność, że nie przyczyniamy się do testów na zwierzakach.

Większość dużych sklepów ma już swój kącik z żywnością orientalną lub dla cukrzyków, gdzie czasem można wyhaczyć coś interesującego. Kotlety sojowe są już standardem, w niektórych bywa tofu lub wędlina sojowa Polsoja. Ale daleko wciąż tym sklepom do poziomu sklepów ekologicznych, gdzie pyszny chleb na zakwasie, i wybór smarowideł do chleba, i słodycze, a na widok półki z mlekami sojowymi/ryżowymi itp. można dostać zawrotu głowy...

ADRESY TORUŃSKIE :

Eko-Chata, Ul. Szosa Chełmińska 141 ( zaopatruję się tam często - jest wielki wybór kasz, ryżów, strączkowców, słodyczy, są też czeskie jogurty sojowe Ala po 2 zł).
Zdrowa Żywność, ul. Szosa Chełmińska 19/21 - budynek dawnego universamu, teraz jest tam Polo Market, ale trzeba trochę pokręcić się po parterze i się trafi ( też dobrze zaopatrzony, ale ceny wysokie, poza tym obsługuje tam pani i trzeba wiedzieć, po co się przyszło, żeby nie zatrzymywać kolejki).
Green Way, ul. Łazienna ( z dwóch Green Way'ów powstał ostatnio jeden, sala jest teraz bardzo duża. To co w każdym Green Wayu, ceny średnie, za 10 zł można się najeść).




12:34, nighthrill
Link Komentarze (2) »